X


Historia wymaga pasterzy, nie rzeźników.

Wskazałby, że są inne rozwiązania. Że można po prostu wyjść z ciemnego pokoju. Można przyzwyczaić oczy do mroku i pogodzić się z tym, że niczego nie widać wyraźnie. Można nawet zgasić światło natychmiast po zapaleniu. W przypadku losu Horace'a i Brendy Slaughterów miał rację. Ale czy również w sprawie Clu Haida? Myron nie był tego pewien. Odszukał kontakt. Zapalił światło. Jednak analogia nie wytrzymała próby, nie tylko dlatego, że od początku była niemądra. Pokój pozostał niewyraźny, jakby patrzył nań przez zasłonę prysznicową. Widział światła i cienie. Rozróżniał kształty. Lecz uprzytomnienie sobie, co się właściwie stało, wymagało odsunięcia zasłony.
Jeszcze mógł się wycofać, nie dotykać jej albo zgasić światło. Jednak ciemność i opcje, które wymieniłby Win, niczego nie rozwiązywały. W mroku nie widać gnicia. Procesy gnilne, rozwijając się swobodnie, bez przeszkód, wreszcie strawią wszystko, nawet człowieka skulonego w kącie, starającego się z całych sił nie zbliżyć do przeklętego kontaktu.
Dlatego Myron wsiadł do samochodu, wrócił do domu na Claremont Road, zapukał do drzwi, a Barbara Cromwell ponownie kazała mu odejść.
- Wiem, dlaczego Clu Haid tu przyjechał - zaczął mówić i mówił dopóty, dopóki go nie wpuściła.
Po wyjściu od niej zadzwonił do Wina. Długo rozmawiali. Najpierw o śmierci Clu Haida. Potem o Alu Bolitarze. Pomogło, choć niewiele. Zadzwonił do Teresę i podzielił się z nią tym, co odkrył. Przyrzekła sprawdzić niektóre fakty, korzystając z własnych źródeł.
- A więc Win miał rację - skonstatowała. - Jesteś bezpośrednio związany ze sprawą.
- Tak.
- Ja się obwiniam codziennie. Przyzwyczaj się do tego. Chciał jej zadać więcej pytań, dobrze wiedząc, że znów nie czas po temu.
Zadzwonił z komórki w dwa miejsca. Najpierw do kancelarii Hester Crimstein.
- Gdzie pan jest? - zaczęła obcesowo.
- Jest pani w kontakcie z Bonnie Haid, tak?
- Mój Boże, co pan zrobił?! - spytała po chwili.
- One nie mówią wszystkiego, Hester. Założę się, że Esperanza wyjawiła pani bardzo mało.
- Gdzie pan jest, do cholery?!
- Będę za trzy godziny - odparł. - Niech pani sprowadzi Bonnie.
A potem połączył się z Sophie Mayor. Kiedy podniosła słuchawkę, powiedział dwa słowa:
- Znalazłem Lucy.
37
Choć starał się mknąć jak Win, przekraczało to jego możliwości. Mimo że przyśpieszył, na drodze dziewięćdziesiątej piątej i tak natrafił na roboty. Na drodze dziewięćdziesiątej piątej zawsze trafiasz na roboty drogowe. W stanie Connecticut jest to prawem. Słuchał radia. Rozmawiał przez telefon. Bał się. Hester Williams była starszą wspólniczką w megafirmie prawniczej o wysokiej renomie i jeszcze wyższych rachunkach wystawianych za usługi. Spodziewająca się Myrona atrakcyjna recepcjonistka zaprowadziła go do sali konferencyjnej korytarzem ze ścianami wyłożonymi boazerią wyglądającą jak mahoniowa tapeta. Przy każdym z foteli wokół stołu na dwadzieścia osób leżały pióra i notatniki, za które obciążano niczego niepodejrzewających klientów astronomicznie wysokimi kosztami. Hester Crimstein i Bonnie Haid siedziały obok siebie plecami do okna.
- Nie wstawajcie panie - rzekł, widząc, że się podnoszą.
- O co chodzi? - spytała adwokatka. Myron zignorował pytanie i spojrzał na żonę Clu.
- Byłaś bliska powiedzenia mi tego, co, Bonnie? Po moim powrocie z Karaibów. Zastanawiałaś się, czy ratując Clu, nie oddaliśmy mu niedźwiedziej przysługi. Czy to nasze osłanianie i chronienie nie doprowadziło go do śmierci. Zaprzeczyłem, mówiąc, że za jego śmierć odpowiada ten, kto go zastrzelił. Ale nie wiedziałem wszystkiego, prawda?
- O czym pan mówi, do diabła?! - nie wytrzymała Hester.
- Opowiem pani historię.
- Jaką?
- Proszę nie przerywać, to być może dowie się pani, w co się wpakowała. Adwokatka zamknęła usta. Bonnie milczała.
- Przed dwunastu laty Clu Haid i Billy Lee Palms grali w drugiej lidze w drużynie Bizonów z Nowej Anglii. Byli młodzi i lekkomyślni, jak to młodzi sportowcy. Świat stał przed nimi otworem, uważali się za bóg wie co, zna pani tę bajkę. Oszczędzę szczegółów. Kobiety zagłębiły się w fotelach. Myron usiadł naprzeciwko nich.

Drogi użytkowniku!

W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

 Tak, zgadzam się na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerów w celu dopasowania treści do moich potrzeb. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

 Tak, zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerów w celu personalizowania wyświetlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treści marketingowych. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.